Diss na Baltic Games 2013

Miałam siedzieć cicho niczym marchew w swojej grządce i nikogo nie obsmarowywać na swoim portalu po tegorocznych BG, ale stwierdziłam iż nie zamierzam być gorsza od mojego kolegi – Burka, który BG ocenił w samych superlatywach. Nie będę się tutaj przymilać do Organizatorów tego eventu i pisać jak to było cudownie i zajebiście żeby uzyskać w przyszłym roku akredytację za fałszywe włażenie do dupy. Uważam, że my jako ekipa Gravity Magu odwaliliśmy naprawdę kawał dobrej roboty, co możecie podziwiać na naszym fanpejdżu, gdzie ciągle aktualizujemy foldery ze zdjęciami, ponadto wkrótce znajdziecie u nas również wywiad z jednym z zawodników BMX, który uplasował się w pierwszej trójce podczas tegorocznych finałów.

Wracając do samej organizacji eventu. Event jak event – widać gołym okiem, że organizacja pochłonęła max dużo czasu i pracy – każdy z BG CREW ostro pracował przy swoich sekcjach, chociaż park był o wiele mniejszy niż w poprzednich latach to i tak uważam że było ok. Nasz naród ma to do siebie, że ciągle narzeka, a samym narzekaniem tak naprawdę się nic nie zmieni.

Jeżeli chodzi o publikę podczas minionych Baltików, to standardowo była w fazie snu…Nie wiem czy to była wina prowadzących, którzy w sumie prowadzili zawody najprawdopodobniej najlepiej jak się dało, czy była to wina publiki, która nie rozumiała języka angielskiego w którym mówił do nich Catfish, zresztą polskiego chyba też nie rozumieli, a ewolucje na rowerach były dla nich w pewnym sensie nowością (Oczywiście nie mówię tutaj o wszystkich).

Biorąc pod uwagę to, że od kilku lat sporo tripuję po różnych zawodach w PL jak i za granicoą to zauważyłam, że w naszym kraju od dłuższego czasu jest tak, że publiczność nie wie jak się zachować, dla przykładu podam zawody Freestylemotocrossowe Night Of The Jumps w Spodku w 2006 oraz 2007 roku czy Masters of Dirt organizowane też w katowickim spodku jesienią 2008, z publicznością było dosłownie to samo, nie dość że Spodek nie był wypełniony po brzegi to dodatkowo zgromadzona publiczność była totalnie spokojna prawie jak po zażyciu większej dawki melisy bądź innych środków zmniejszających napięcie układu nerwowego, a na kozackie triki reagowały tylko pojedyncze osoby.
Z jednej strony nie ma się co dziwić,  sporty extremalne w Polsce nie są jeszcze tak rozpowszechnione jak w innych krajach. Jedynym polskim eventem, na którym publiczność dawała z siebie wszystko był – Red Bull X-Fighters – Pożegnanie stadionu X-lecia w 2008 roku w Wawie! Kto był ten wie jak było! Gdyby  publiczność reagowała tak na każdych extremalnych eventach w PL to byłoby wprost cudownie, no ale dobra nie rozczulajmy się nad publiką po prostu być może nie każdy jeszcze czuję ten klimat, tak czy owak cieszę się że trybuny na BG zostały wypełnione po brzegi, i wierzę że z roku na rok będzie z Wami lepiej!

Z przyjemnych rzeczy dotyczących organizacji, czas przejść do tych nieprzyjemnych, które być może pomogą drogim organizatorom udoskonalić event w przyszłym roku. Po dłuższych obradach z moimi wspaniałymi ludźmi z którymi mam przyjemność współpracować od jakiegoś czasu , doszliśmy do wniosku, że totalną przesadą było to że na park jak i na przeszkody mógł wejść każdy kto miał czarną opaskę czyli tak zwanego vipa, miło że organizatorzy chcieli zapewnić  swoim potencjalnym klientom  super wrażenia, ale nie pomyśleli o tym,  że takie kręcenie się pod nogami  mogło  totalnie przeszkadzać zawodnikom którzy na quarterze nie mieli nawet jak nawrócić rowerem bo zaczepiali się o tłumy przypadkowych VIP gapiów. Moim zdaniem na parku jak i na przeszkodach powinni przebywać tylko i wyłącznie: obsługa, zawodnicy, jak i ludzie z mediów, którzy mają jakiekolwiek pojęcie o tym jak poruszać się po parku czy przeszkodach, tak żeby nie przeszkadzać riderom, w końcu my jako media po coś dostawaliśmy plakietki BMX FOTO czy BMX SKATE w punkcie akredytacyjnym, które to właśnie powinny być wymagane przy wejściu na park bądź przeszkodę przez Pana czy Panią na bramce.  Poza tym nie traktujecie tego jako jakiś diss, pisze to w dobrej wierze, w trosce o Was, riderów, jak i vipów którzy  mogą przypadkiem oberwać z koła w twarz i zrobić organizatorom niepotrzebną jazdę że nie zabezpieczyliście odpowiednio przeszkód itp.

Jeżeli chodzi o sędziowanie, motyw pominięcia wyników juniorów był poruszany niejednokrotnie. Dzieciaki wraz ze swoimi rodzinami czekały na tą cudowną chwilę, a tu taka lipa, no ale cóż błędy się zdarzają… Organizatorzy przeprosili wszystkich pokrzywdzonych i wysłali nagrody zwycięzcom, aczkolwiek wydaje mi się, że to nie nagrody rzeczowe są tutaj najważniejsze tylko możliwość pojeżdżenia z innymi ludźmi i dobra zabawa! Pamiętajcie co wyskillujecie, to nikt wam tego nie odbierze! Więc bez spin :)

Przy okazji taka mała uwaga dla organizatorów, a mianowicie: rozważcie w następnym roku opcję zaproszenia do sędziowania ludzi postronnych, niezrzeszonych z żadnym teamem sklepowym itp. Oczywiście nie twierdzą że ów wspomniani sędziowie nie mieli pojęcia o trikach, ani nie twierdzę również, że oceniali wysoko tylko i wyłącznie riderów ze swoich teamów. Według mnie jak i według kilku innych a nawet kilkunastu osób dobrym pomysłem byłoby zaprosić do sędziowania np. legendy polskiej sceny rowerowej, której mają naprawdę ogromne pojęcie o scenie BMXowej w PL, a mianowicie: – Janek Pietruczuk , Piotr Rybi Siegie czy Krzysztof Ząbi Wielgoszewski, myślę że chłopaki na pewno by się zgodzili i poczuli naprawdę fajnie, że polskie środowiskowe rowerowe pomimo upływu lat jeszcze o nich pamięta.

Ogólnie całokształt oceniam na bdb z plusem. Mam nadzieje, że do zobaczenia za rok, i że małe błędy, które zostały popełnione w tym roku w przyszłym roku już się nie powtórzą! Ponadto drodzy organizatorzy pomyślcie o wprowadzeniu do contestu 24 i 26 calowych kółek.

Pjona!
Nikki

foty: Gravity Mag x FSG team by kThx

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>